chevron-left chevron-right

[Inne] Ile zarabia webdeveloper? Kilka słów o rynku i wynagrodzeniu

Zbliża się koniec wakacji, a to jest tradycyjny (wg moich obserwacji, jeden z trzech) wzmożony okres poszukiwań "świeżej krwi" do firm informatycznych. Rekruterzy świeżo wypoczęci po wakacjach mogą przystąpić do obsługi kolejnej fali rozmów kwalifikacyjnych.

Kilka słów o sytuacji na rynku

Sytuacja na rynku pracy należy do webdeveloperów (jak i innych specjalistów z branży informatycznej). To właśnie oni mają ten komfort, aby wybrać sobie firmę w której chcą pracować. Z racji tego, że brakuje wysokiej jakości specjalistów, firmy podbierają sobie pracowników. Często kończy się to sukcesem. W głównej mierze dzięki wynagrodzeniu, a w mniejszym stopniu dzięki ciekawym projektom, w których udział może zaproponować wybrana firma.

Bardzo często jest tak, że kierownictwo firmy (w której dany webdeveloper jest zatrudniony) żyje w przekonaniu, że nigdzie indziej pracownik nie będzie miał lepiej. Wiadomo: koledzy z pracy, wygoda pracy nad projektami, które się zna od podszewki i brak ryzyka utraty pracy (piszę z perspektywy osoby pracującej na umowę o pracę). To wszystko prawda, ale prawdziwy obraz jest inny:

  • Koledzy z pracy, w zdecydowanej większości, nie będą Twoimi kolegami po pracy (na szczęście zdarzają się wyjątki),
  • Projekty, które już znasz od podstaw odbierają kreatywność i często odbębniasz dobrą, ale rutynową robotę,
  • Brak ryzyka utraty pracy rozleniwia (wg moich obserwacji) i to bardzo. Większość osób nie stara się w ogóle rozwijać swoich umiejętności, jeśli firma im tego nie nakaże.
Kilka słów o kandydatach

Kilka słów o grzechach kandydatów na webdeveloperów

Tak jak wspomniałem wcześniej, firmy próbują podebrać sobie pracowników głównie za pomocą wyższego wynagrodzenia. Jeśli firma istnieje już jakiś czas na rynku, to ma zebraną ekipę pracowników, którym swego czasu zaoferowała satysfakcjonujące ich wynagrodzenie. Było fajnie, ale czas mija i realia rynku się zmieniają. Przeważnie firmy, aby przyciągnąć nowych pracowników do siebie, zwiększają oferowane stawki, co niesie za sobą niezadowolenie "starszej" kadry, a to z kolei jest przyczyną dość dużej rotacji pracowników na rynku pracy.

Z tego trendu, zwiększania zarobków, wyłamują się małe firmy lub firmy zatrudniające studentów. Tam nigdy nie będzie dużych pieniędzy do zarobienia, ale za to jest możliwość przyzwyczajenia się do pracy w firmie oraz możliwość zdobycia doświadczenia (niewielkiego, ale zawsze lepsze to niż nic). Nagminnie zdarzają się sytuacje, że pracownik jest wtedy wyzyskiwany (dziwne systemy wynagrodzeń, bezpłatne nadgodziny). Pracownicy małych firm niejednokrotnie dorabiają poza pracą jako freelancerzy (kwestię tego czy jest to zgodne z ich umową zbędę milczeniem).

Odnośnie freelancerów, to jest to osobna grupa ludzi zatrudnianych. Są to osoby, które wierzą w siebie i w swej wierze bardzo wysoko wyceniają swoje umiejętności. Prawda jest taka, że w momencie, gdy przychodzi do momentu napisania kawałka kodu testowego (zawsze chodzi o sprawdzenie sposobu pisania kodu, logiki myślenia, aniżeli o to by kod na końcu dobrze działał) to zawsze wychodzą braki w umiejętnościach. Nagle się okazuje, że dana osoba w najlepszym wypadku mogłaby liczyć na dolną granicę widełek, a nie na górną tak jak tego oczekiwała.

Dla wszystkich osób pragnących zmienić pracę i celujących tylko w maksymalne wynagrodzenie mam radę:

  1. Siądź sobie przed lustrem i popatrz na siebie,
  2. Wyobraź sobie, że jesteś kierownikiem działu projektowego, team leaderem lub właścicielem firmy,
  3. Przeczytaj ogłoszenie o pracę na które aplikujesz,
  4. Przeanalizuj swoje dotychczasowe osiągnięcia,
  5. I odpowiedz sobie na pytanie, czy byś zatrudnił kogoś takiego jak Ty, na takie stanowisko, za taką kasę?

Jeśli zaczynasz już zauważać duże braki u siebie, to wiedz, że na pewno takiego stanowiska i takiej kasy nie dostaniesz. Lecz zapewne firma rekrutuje też na niższe stanowisko, za trochę mniejsze pieniądze i tam możesz aplikować, bo jest to bardziej prawdopodobne, że przejdziesz rekrutację. Wtedy wszyscy będą szczęśliwi. Osoby rekrutujące w firmach, bo trafili na osobę, której profil dobrze pasuje do danego stanowiska, w związku z tym, nie marnują czasu na spotkania z osobami niekompetentnymi. Osoby rekrutowane, bo dostaną ofertę pracy.

Jeśli przejdziesz okres próbny (z reguły trwa on 3 miesiące) i stwierdzisz, że jednak siebie nie doceniłeś i chcesz być wyżej, to porozmawiaj o tym z osobą odpowiedzialną, w Twojej firmie, za stanowiska. Jeśli macie podobne spostrzeżenia, to pewnie dostaniesz awans. Jeśli nie, to zawsze możesz zmienić pracę. W chwili obecnej, nie jest o to specjalnie trudno (jeśli się realnie ocenia swoje umiejętności).

Kilka słów o rekruterach z agencji

Zapewne miałeś/miałaś już styczność z rekruterami. Bardzo często są to miłe osoby, które nie czytają profili pracowników i dzwonią do Ciebie, w godzinach Twojej pracy, by pogadać z Tobą o zmianie tej pracy. To jest niebywale kłopotliwe. Moim zdaniem, rekruterzy nie powinni pracować od 9. do 17. lecz od 12. do 20. Dlaczego?
A to dlatego, że w tym czasie na pewno będą w stanie obsłużyć osoby, które nie pracują jak i osoby, które pracują. Do tych drugich mogliby dzwonić na spokojnie po godzinie 17. i na spokojnie przedstawić ofertę pracy, która zawsze brzmi tak samo, tzn. szukają webdevelopera do pracy w biurze, nad mega-ciekawymi projektami, w super zespole i z atrakcyjnym wynagrodzeniem.

Pół biedy, jeśli podadzą widełki, wtedy każdy może wg własnego gustu ocenić czy jest ono atrakcyjne. Niestety, najczęściej nie chcą podać i wtedy jest bardzo duże ryzyko, że będziemy marnować czas swój jak i rekruterów czy osób przeprowadzających rozmowy kwalifikacyjne w firmach. Rzadko kiedy, projekty, nad którymi zaczniesz pracować są tak super jak opowiadają w czasie rozmów kwalifikacyjnych.

Zbaczając nieco z tematu, dość ciekawym miejscem, gdzie można znaleźć oferty pracy, jako webdeveloper jest dedykowana grupa na FB. Można tam znaleźć fajne ogłoszenia z podanymi widełkami. Jednak problemem takich miejsc jest komentowanie ogłoszeń przez osoby uważające się za pępek świata (w moim mniemaniu).

Są to zazwyczaj komentarze osób roszczeniowych, które albo pracują za granicą, albo pracują dla kilku firm jako freelancerzy (kosztem własnego życia), albo po prostu trolle 😉
Pierwsze dwa typy przeważnie zarabiają więcej więc komentują, jakie to niskie stawki są zaproponowane. Dużo osób chcących zmienić pracę czyta takie komentarze i utwierdza się w przekonaniu, że powinna zarabiać więcej, niż na to wskazują jej umiejętności.

Wracając do tematu rekruterów, inną ich przypadłością jest szukanie kandydatów poprzez dopasowanie nazw, tzn. ktoś wspomniał na stronie typu Goldenline czy Linkedin, że pracował jako frontendowiec nad projektem, którego backend był pisany w PHP, to od razu zostaje zaszufladkowany jako programista PHP. Gdyby rekruter przyjrzał się dotychczasowej pracy danej osoby, to by doszedł/doszła do wniosku, że z PHP miała ona niewiele wspólnego. Na koniec, koronny przykład z brakiem rozróżnienia Javy od Javascriptu. Co prawda, zdarza się to rzadziej, niż wcześniej, ale wciąż się zdarza. Dla wielu rekruterów Java i Javascript to to samo. Na dodatek, dla nich jQuery jest innym językiem tworzenia stron niż Javascript.

O zarobkach w branży IT

O zarobkach webdeveloperów

Webdeveloperzy z reguły są podzieleni na 3 grupy, zależnie od umiejętności i doświadczenia. Osoby z każdej z tych grup mają inne obowiązki i inne wynagrodzenie:

1. Junior webdeveloper
Osoba bez większego doświadczenia w branży. Pracowała w małej firmie lub agencji interaktywnej i sobie dorabiała jako freelancer, robiąc proste stronki za nieduże pieniądze. Taka osoba, nie posiada wymaganej wiedzy i jest to kandydat, którego w nowej pracy, osoby z większym doświadczeniem będą wdrażać w technologie webowe i nadzorować sposób w jaki pracuje. Junior wtedy, przeważnie, po raz pierwszy spotyka się z czymś takim jak standardy kodowania i dbanie o jakość finalnego kodu. Kandydat na Juniora nie powinien oczekiwać wynagrodzenia wyższego niż 4000zł brutto.
2. Experienced webdeveloper
Jest to już osoba, która ma już doświadczenie i potrafi wykonać porządną rzemieślniczą robotę. Może już zacząć wpływać na projekty, nad którymi pracuje oraz może być mentorem dla juniorów. Taka osoba z reguły charakteryzuje się dużą wiedzą odnośnie webdevelopmentu, ale brakuje jej umiejętności w utrzymywaniu bardzo wysokiej jakości kodu oraz brakuje jej umiejętności opracowywania rozwiązań, które pozwolą pchnąć projekt do przodu. Taka osoba z reguły może liczyć na wynagrodzenie do 6000zł.
3. Senior webdeveloper
W tej grupie znajdziemy osoby najbardziej pożądane na rynku. Są to osoby, które mają bardzo dużą wiedzę odnośnie technologii webowych i potrafią opracowywać i testować rozwiązania na poczet przyszłych projektów. Taka osoba z reguły jest mentorem dla experienced webdeveloperów. Ponadto, jest to też osoba, która jest już odpowiedzialna przed Project Managerem za ocenianie skali trudności proponowanych przez managera rozwiązań i dysponuje odpowiednią wiedzą, aby wycenić ryzyko wprowadzenia danego rozwiązania. Staje się swego rodzaju filtrem, który nie przepuszcza zadań zbyt ryzykownych do realizacji w danym projekcie. Dzięki czemu, reszta zespołu może (w miarę) spokojnie pracować nad zadaniami, których ryzyko niepowodzenia nie jest zbyt wysokie. Taka osoba powinna mieć już umiejętności zarządzania zespołem programistów, ale jeszcze nie jest team leaderem. Zarobki seniora kształtują się już od 6000zł wzwyż. W zasadzie nie ma wyraźnej górnej granicy.

Wynagrodzenia, na powyższe stanowiska, zostały podane z perspektywy umowy o pracę. Kontraktorzy z reguły mają nieco wyższe zarobki, ale kosztem braku stabilności umowy współpracy z firmą, brakiem urlopu, itd. Praca na kontrakcie ma też sporo zalet. Wszystko to zależy od tego czy bardziej cenisz spokój (wtedy idziesz na umowę o pracę) czy jednak większe zarobki (wtedy zakładasz firmę i podpisujesz kontrakt z firmą która Ciebie zatrudnia). Muszę wspomnieć, że podane przeze mnie zarobki są orientacyjne i mogą się różnić w zależności od miejsca zamieszkania. Powyższe zarobki są osiągalne w dużych miastach takich jak Warszawa, Kraków, Katowice, Poznań czy Wrocław.

Przeciętne zarobki dla webdevelopera

Jakiś czas temu był przeprowadzony Narodowy spis frontendowców (podobną akcję robiło też Pracuj.pl) przygotowany przez Damiana Wielgosika, gdzie ponad 500 osób zdecydowało się wypełnić ankietę. Warto się zapoznać z wynikami, ale należy wziąć pod uwagę fakt, że 524 osoby to nie jest wystarczająca liczba osób, aby wyniki ankiety były wiarygodne. Tym bardziej, że istnieje ryzyko zatajenia lub zniekształcenia podanej informacji przez ankietowanych.

Podsumowanie

Rynek pracy w branży IT należy do pracowników, to fakt. Lecz nie można bezkrytycznie wychodzić z założenia ,że ma się zawsze umiejętności na najlepsze stanowiska i za najwyższe wynagrodzenie. Nie ma nic lepszego niż odrobina trzeźwej oceny swoich umiejętności. Jeśli uważasz, że w swojej obecnej pracy nie rozwijasz się, nie zarabiasz tyle, aby być zadowolonym ze swego stanu posiadania, to zachęcam do zmiany pracy ... z głową i szacunkiem dla wszystkich i dla siebie.

Do rekruterów, robicie fajną robotę, ale starajcie się nie przeszkadzać w pracy kandydatom. Nie dzwońcie w godzinach pracy tylko najwcześniej po godzinie 16.00. Przede wszystkim przestrzegajcie też ustaleń z firmami, do których szukacie pracowników.

Do firm, dbajcie o swój personel. Nie zapominajcie o tym, że stara kadra jest fundamentem waszego rozwoju. Bez fundamentu rozwój jest obarczony wielkim ryzykiem i o fundamenty należy dbać.

W tym artykule opisałem swoje doświadczenia i swoje odczucia odnośnie rynku webdeveloperów. Każdy może mieć inne i każdy może mieć inne spojrzenie na ten temat. Zapraszam do dzielenia się spostrzeżeniami w komentarzach pod artykułem.

  • Co do dyskusji o widełkach cenowych, podanych przez rekruterów, to pełna racja. Dotąd nie odzywałem się ale widzę, ze takich, co wiedzą najlepiej i wyśmiewają tych, co za mniejsza stawkę pracują, jest niestety sporo. To brak szacunku dla innych ale nikt nie brał pod uwage innych czynników, chociazby akomodacji, transportu.

    NIc dziwnego, ze pracodawcy zaczynają traktować grupę programistów jako bandę niedojrzalych ludzi, którym wystarczy dać dobre sprzety, zabawki czy sociale.

  • Jak na razie pracuję dla najlepszej firmy dla świecie: siebie 😀 Ale w końcu (acz nie teraz) trza będzie rozglądnąć się za czymś sensownym (lub jeszcze raz zawierzyć swej niezwykłości i stworzyć Comandeer sp. z o.o.).

    >Odnośnie freelancerów, to jest to osobna grupa ludzi zatrudnianych. Są to osoby, które wierzą w siebie i w swej wierze bardzo wysoko wyceniają swoje umiejętności.
    W drugą stronę też to działa niestety. Współpracowałem z kilkoma „firmakami”, którzy jak ognia unikali czegoś tak oczywistego jak framework, bo… ogranicza i nie jest elastyczny. Jak podałem im rozwiązanie na MVC to nie wiedzieli co z tym zrobić (no bo PHP był osobno od HTML). Oczywiście firma bardzo profesjonalna 😉

    >zawsze chodzi o sprawdzenie sposobu pisania kodu, logiki myślenia, aniżeli o to by kod na końcu dobrze działał
    No i tutaj jest właśnie IMO wielki dylemat, przynajmniej jeśli chodzi o kod JS. Zależy czy trafimy na rekrutera dobrze znającego JS czy na tzw. „one man army” 😉 No bo czym jest JS? „Normalny” webdev, siedzący raczej w backendzie, bez zająknięcia powie, że to język skryptowy. Siedzący we froncie, ale wciąż bardziej backendowcy, powiedzą z przekonaniem, że to dość dobry język obiektowy (i dam se rękę uciąć, że w tej grupie 90% osób pisze wykorzystując CS :D). Node’owcy też powiedzą, że to język obiektowy, ale dorzucą jeszcze hasło full stack. Starzy wyjadacze powiedzą: to język funkcyjny. Osobiście widzę w tym potężny język funkcyjno-obiektowy (upierdliwość Javy połączona z możliwościami Haxe – czy jest coś piękniejszego? ;)) i to chyba jest najbliższe prawdy. I teraz pytanie: czy napisanie kodu funkcyjnie, z wykorzystaniem domknięć i funkcji będzie postrzegane tak samo dobrze, jak powsadzanie wszystkiego w ładnie skrojone obiekty? Z punktu widzenia JS, kod funkcyjny jest w jakiś sposób naturalniejszy (stąd nie jestem w stanie znieść class w ES6 :/). Z punktu widzenia rekrutacji często jest postrzegany jako „brzydki” i „źle zaprojektowany” (bo w końcu JS ma w nazwie coś z Javy…).

    >Bardzo często są to miłe osoby, które nie czytają profili pracowników i dzwonią do Ciebie, w godzinach Twojej pracy, by pogadać z Tobą o zmianie tej pracy
    I dlatego też na swojej stronie domowej numer telefonu skasowałem. Jak komuś się naprawdę chce, zaspamuje mi maila… Na szczęście mało komu się chce 😀

    >Są to zazwyczaj komentarze osób roszczeniowych, które albo pracują za granicą, albo pracują dla kilku firm jako freelancerzy (kosztem własnego życia), albo po prostu trolle
    Akurat udzielając się na kilku forach webmasterskich widzę trend odwrotny: malkontenctwo klientów. Przychodzą ze skryptami typu aukcje i szukają kogoś, kto zrobi im to za… doładowanie do Playa. Co gorsze – znajdują takie osoby! Tym sposobem „rynkowa” cena systemu aukcyjnego to… 15 złotych. Nie, nie zapomniałem o co najmniej 3 zerach…

    >Na dodatek, dla nich jQuery jest innym językiem tworzenia stron niż Javascript.
    To akurat wina całego środowiska, które nawet dodawanie robi pluginem do jQuery… Tak to się kończy. jQuery > JS, bo przecież dzięki $ można wszystko…
    Chociaż obecnie coraz częściej zamiast jQuery, widzę w ogłoszeniach „znajomość frameworków MVC, takich jak Angular.js i node.js”. Well, dwie nieprawdziwe informacje w jednym zdaniu 😉

    >Jakiś czas temu był przeprowadzony Narodowy spis frontendowców
    Taaa… hejty na polskie środowisko, jakie tam odchodziły, są słynne 😉 Dziwię się jednak, że spisało się tylko ok. 500 osób.

  • Odnośnie spisu, to rzeczywiście można było się spodziewać nieco większej liczby uczestników. Lecz tutaj problem pewnie wynikał i z braku chęci aby wypełniać kolejną ankietę jak i z braku chęci aby dzielić się z innymi (choćby anonimowo) swoją sytuacją zawodową. Zresztą, problem wypełniania ankiet będzie istniał zawsze. Jako ciekawostkę dodam, że spece od statystyki są w stanie wyliczyć jaka część badanych podała nieprawdziwe dane (jak dla mnie – magia).

  • >jak dla mnie – magia
    Albo rachunek prawdopodobieństwa, albo równie nieprawdziwe informacje, jak te podane w ankiecie 😉

  • Witaj @piotr_nalepa:disqus 🙂
    Otóż rozglądam się od początku wakacji za pracą jako front-end developer albo programista PHP, jednak dręczy mnie pytanie… Jeśli dostałbym pytanie w stylu „ile chciałbyś zarabiać?” to ile mogę powiedzieć na początku? Gdzieś wyczytałem, że mówiąc przypuszczalnie 2000zł/msc to ta pensja raczej już nie ulegnie zmianie (plus-minus 500zł). Dodam tylko, że nigdy nigdzie nie pracowałem dla kogoś, więc zero jakiegokolwiek doświadczenia z tego typu sprawami.

  • Jeśli masz jakieś portfolio swoich prac to może Ci tylko pomóc. Z reguły osoby bez doświadczenia zarabiają między 2000zł a 3000zł brutto. Jeśli nie masz żadnego doświadczenia zawodowego to raczej tego przedziału zarobków nie przeskoczysz. Pierwszą taką pracę możesz potraktować jak bardzo dobrą okazję do zdobycia doświadczenia zawodowego i do wzbogacenia swojego CV. Jeśli po roku poczujesz się mocniejszy, to możesz spróbować znaleźć inną pracę.

  • Pozwole skomentować, bo troszkęprzypomina mnie.

    W zależności od usytuowania, pierwsza praca nie powinna tak wielkich kokosów finansowcyh przynieść ale za to potężną dawkę wiedzy i doświadczania. Sam pracowałem jako freelancer by po skonczonych studiach przyjść na cały etat. To, czego brakowało to właśnie wiedzy nt pracy w grupie, dzieleniem i oszacowaniem zadań a przede wszystkim terminowość i odpowiedzalność za nie. Tego się nie da nauczyć w domowych warunkach, bowiem tutaj mozesz siedzieć tyle ile cchesz, natomiast w pracy masz najczęściej 8h dziennie 😉

  • Kilka ciekawych projektów z pewnością by się znalazło w portfolio, ale na razie brak czasu by przeprowadzić jakąkolwiek modernizację strony i je dodać tam.
    Bardzo dziękuję. Tobie @bobiko:disqus również 🙂

  • Krzysztof Sobota

    Co do słabego dopasowania przez HR-owców kandydatów do ofert pracy.
    Oni od tego mają swój program, który „wypluwa” niejednokrotnie wyniki na tzw. „pałę”. Jak już wyżej zostało powiedziane – wystarczy, że algorytm programu znajdzie jedno pasujące słowo w CV i już daje sygnał „trafiony, zatopiony”. Ludzie z HR później tego nie sprawdzają, bo nie są w dużej części kompetentni w sprawach technicznych. I nie dotyczy to tylko i wyłącznie informatyki.
    Przez kilka lat tłumaczyłem już niejednej osobie z HR, że mając wpisane „elektryk” w CV nie oznacza, ze będe jednocześnie wykonywać instalację domową, jak i podłączać słupy wysokich napięć; bo są wymagane inne uprawnienia, są inne stawki wynagrodzenia, itd. Jak grochem o ścianę.

  • Krzysztof Sobota

    „To, czego brakowało to właśnie wiedzy nt pracy w grupie, dzieleniem i
    oszacowaniem zadań a przede wszystkim terminowość i odpowiedzalność za
    nie”

    Taką wiedzę można zdobyć, jeśli pracowało się również gdziekolwiek indziej przez parę lat. Ja obecnie jestem na etapie zmiany o 180 stopni jeśli chodzi o wykonywany zawód (względy zdrowotne) i dlatego ruszyłem w strone informatyki, o której myślałem ponad 15 lat temu wybierając kierunek studiów. Pracowałem w zawodach technicznych 7 lat jako technolog produkcji (typowa praca w kontakcie z ludźmi) i podejrzewam, że będzie mi łatwiej wejść w świat IT, niż dla studenta, który po obronie dyplomu nie ma zbyt wiele (albo wcale) do czynienia z prawdziwą pracą. Szkołą życia jaką sam dostałem szybko dała efekty, a reszta jest tylko kwestią tego, aby wpierw przysiąść przy książkach IT, zacząć coś robić samodzielnie (nawet proste rzeczy) i na koniec „chodzić po ludziach” mając nadzieję, że wiek 35 lat to jeszcze nie starość dla tej branży…

  • Wiek nie ma znaczenia. Zdobycie nowych umiejętności to kwestia samozaparcia i pasji. Wystarczy wyjść ze swojej „strefy komfortu” i spróbować czegoś nowego. Życzę powodzenia!

  • Krzysztof Sobota

    Ja się bardziej nastawiam na SQL, PHP niż projektowanie stron samych w sobie. Liczby zawsze były wokół mnie (dodawałem i mnożyłem najprostsze liczby zanim przestałem raczkować – mówili na mnie w rodzinie „kalkulatorek”) i tak już chyba zostanie.

    A życzenia zawsze mile widziane.

  • Chilito

    Nie będę się chwalił, ile zarabiam – spokojnie mi wystarcza. Natomaist chcę zwrócić uwagę, że nie wymaga to ode mnie zarywania nocek i nie wiadomo jakich nadgodzin. Oczywiście trzeba się wykazać i być po prostu dobrym, ale tak jest właściwie wszędzie. Pracuję w Codete, także jak czegoś takiego szukacie, mogę z czystym sumieniem polecić.

  • Karolina Fahrenheit

    Rynek branży IT należy do pracowników, faktycznie, ale ja powiem więcej, on będzie należał do pracowników jeszcze bardzo bardzo długo… Przynajmniej dla takich, którzy już sporo potrafią.

  • Zgadzam się. Coraz częściej można zauważyć zdecydowanie większy popyt na wysokiej klasy specjalistów którym firmy są w stanie dać zadowalające wynagrodzenie. Jeśli chodzi o JS to coraz częściej zaczynam spotykać się z ofertami na poziomie 20k miesięcznie.